Pomnik stanu obecnego – Mit (fragmenty)
Pomnik stanu obecnego – MIT (fragmenty) XXX.
W tysiąc dziewięćset trzydziestym lub tysiąc dziewięćset trzydziestym pierwszym roku z powodu głodu kilka razy zdarzyło mi się coś podobnego do omdlenia.
Jedna zima była szczególnie ciężka.
Chociaż zarówno mój tata, jak i mama pracowali, jednakże z jakiegoś powodu ich racje żywnościowe składały się głównie nie z kaszy, a z ugotowanej, przypalonej owsianki. Ale bywały też uczty. Pewnego dnia, po otrzymaniu wypłaty taty, poszliśmy we trójkę na opustoszały targ i w końcu, wydawszy na to całą pensję taty, kupiliśmy bochenek chleba i wędzoną szprotkę, nawleczoną na sznurek. Malutki pęczek drobnych złocistych rybek.
Jakieś dwadzieścia sztuk, nie więcej.
NADAL NIE MOGĘ ZAPOMNIEĆ ICH SMAKU. Chrupały mi między zębami. Jadłem je z głowami i ogonkami. XXX.
Monachium. Czechosłowacja. Austria.
Japończycy w Chinach.
ANGLIA I FRANCJA WALCZĄ Z HITLEREM.
„Niech powalczą, a my popatrzymy”, powiedział Mołotow1.
Aluzja do wystąpienia W. M. Mołotowa, który (31. sierpnia 1939 roku podczas posiedzenia Rady Najwyższej ZSRR), omawiając sowiecko-niemiecki pakt o nieagresji, powiedział m.in.: „Jeśli ci panowie mają taką niepohamowaną chęć walki, niech powalczą sami, bez Związku Radzieckiego. (Śmiech. Oklaski.) Chcielibyśmy XXX.
LATO. Wielu ludzi na naszym podwórku ma już radia. „Życie stało się lepsze, towarzysze, życie stało się weselsze”2.
Z każdego okna słychać radosne, skoczne marsze. U Niemców grają marsze, u Francuzów marsze, u Anglików też marsze. U nas marsze.
A u Polaków marsz ŻAŁOBNY.
Kopilewiczowie jadą do Lwowa.
W Dniepropietrowsku mieli jeden pokój, a we Lwowie rozdają piękne mieszkania.
Czasem nawet jednorodzinne domki.
XXX LITWA, ESTONIA I ŁOTWA DOBROWOLNIE PRZYŁĄCZYŁY SIĘ DO ZSRR.
zobaczyć, jakimi są wojownikami. (Śmiech.
Oklaski.)”. Por. https://doc20vek.ru/node/970 Fraza zaczerpnięta z przemówienia Józefa Stalina na I Wszechzwiązkowej Konferencji Stachanowców (17. listopada 1935 r.): „Życie stało się lepsze, towarzysze. Życie stało się weselsze”. Lider partii kontynuował: „A kiedy życie jest lepsze, praca idzie dobrze… Gdyby u nas żyło się źle, brzydko, w smutku, to żadnego ruchu stachanowskiego nie byłoby u nas”. Od razu miało też oddźwięk ironiczny i często przytaczane bywało jako ilustracja w kontekście niesprzyjających okoliczności życiowych. Fraza często pojawiała się jako ilustracja prześmiewcza (często przez łzy), komentarz do paradoksów życia w sowieckim zniewoleniu. Opowiadano je jako dowcip, za co można znaleźć się w kręgu osób prześladowanych. „Słyszałeś? Wczoraj Stalin powiedział, że życie stało się lepsze i bardziej wesołe” – mówiono w skrytości. „Tak, słyszałem.
Ale nie powiedział, dla kogo!” – odpowiadali ci co bardziej złośliwi i odważni.
XXX Musiała to być zima 1936 lub 1937 roku. Wróciłem ze szkoły, podgrzałem zupę i owsiankę. Wyjąłem udko kurczaka z zupy i wrzuciłem je do owsianki. Położyłem wszystko na stole przed bochenkiem chleba. Oparłem książkę o bochenek. Uwielbiam czytać przy jedzeniu. Życie stało się przyjemniejsze. Teraz mamy też radio. Jest czarne, zrobione z tektury i wisi na ścianie.
Czytam Trzy kolory czasu3 i jem zupę.
W radiu czytają listy skazanych na śmierć.
A Winogradow, autor Trzech kolorów czasu, zabił swoje dzieci, żonę, a potem siebie.
XXX Wypuszczono nas ze szkoły wcześniej niż zwykle. Towarzysz Stalin miał wygłosić przemówienie radiowe na Nadzwyczajnym Ósmym Wszechzwiązkowym Zjeździe Rad. W naszej czarnej tekturowej misce coś zaskrzypiało, zatrzeszczało i zaszeleściło.
Słychać odległy głos, ale nie sposób zrozumieć, co mówi. Potem rozeszła się plotka, że jakiś łobuz celowo spowodował zwarcie i, żeby to usprawiedliwić, twierdził, iż do sprzętu dostała się mucha4. 3 Trzy kolory czasu to powieść historyczno-biograficzna radzieckiego pisarza Anatolija Winogradowa(1888-1946), poświęcona życiu i twórczości francuskiego pisarza Henri Beyle’a (Stendhala). Książka obejmuje okres od lat 10.
XIX wieku do lat 30. XIX wieku, ukazując życie Stendhala od jego udziału w wojnach napoleońskich po sukces literacki. Stalin wystąpił (25. listopada 1936 roku) z referatem O projekcie Konstytucji ZSRR, która została przyjęta 5. grudnia. W swoim wystąpieniu mówił nie tylko o zaletach nowej konstytucji, ale także o poprawie życia narodu radzieckie(…) XXX Wieczorami wielu mieszkańców Dniepropietrowska spacerowało aleją Karola Marksa. Dopiero tuż przed wojną dowiedziałem się, że w potocznym języku jedna strona alei była określana jako Wielki Kurwidołek.
Spacerowali tam dorośli. Drugą stronę nazywano Małym Kurwidołkiem.
Po Małym Kurwidołku spacerowali uczniowie.
XXX Dokładnie pośrodku alei, przed dużym kwietnikiem, na oszklonej tablicy wywieszano centralne moskiewskie gazety. Niewielką ich liczbę przywożono samolotem z Moskwy. W gazetach Himmler był zawsze przedstawiany z siekierą, a Goebbelsa rysowano jako brzydką, małą małpkę. Ribbentrop był ukazywany jako odrażający potwór.
A tego letniego jasnego wieczoru, na nieliczny, milczący tłum zgromadzony przed tablicą, ze strony Prawdy spoglądał całkiem szanowany, miły, a nawet, powiedziałbym, przystojny dżentelmen.
Pod zdjęciem widniał podpis informujący, że ów dżentelmen nazywa się Joachim von Ribbentrop i przybył do Moskwy z przyjacielską wizytą.
(…) XXX Film musiał być niemiecki. Obraz nasycony i kontrastowy.
Samolot schodził do lądowania, a ziemia kotłowała się go. Przemówienie było nieustannie przerywane podziwem publiczności i brawami.
pod jego skrzydłami.
Rzeźbiarzowi wydawało się, iż historia znalazła się na krawędzi zagłady.
I chociaż był bardzo młody i twardo wiedział, że TO KONIECZNE, jego serce zamarło, przepełnione straszliwymi przeczuciami.
Widzowie na sali milczeli.
Samolot wylądował bezpiecznie. Wysiadł z niego Towarzysz Mołotow 5.
Teraz nie pamiętam, czy były osoby towarzyszące.
Ale były osoby witające.
Była za to straż honorowa.
Żołnierze w hełmach maszerowali z niesamowitą precyzją, wyciągając palce u stóp i unosząc nogi dokładnie prostopadle do tułowia.
Następnie Komisarza Ludowego usadowiono w dużą czarną limuzynę, i ruszyła kolumna samochodów w stronę miasta.
Szef rządu radzieckiego i ludowy komisarz spraw zagranicznych, Wiaczesław Mołotow przebywał w stolicy III Rzeszy dwa dni (12.13. listopada 1940 roku). Do Berlina Mołotow nie przyleciał samolotem, a dotarł pociągiem. Na stacji Anhalter gościa z Rosji witała elita Trzeciej Rzeszy. W czasie tej wizyty Niemcy zaproponowały ZSRR oficjalne przystąpienie do „paktu trzech” i wzięcie udziału w podziale brytyjskiego dziedzictwa. Podczas dwóch rund negocjacji z Hitlerem i dwóch z Ribbentropem gospodarze starali się wszelkimi sposobami przekonać gościa, że Wielka Brytania stoi w obliczu nieuchronnego upadku. Moskwa nie przystąpiła jednak do „paktu trzech”, mającego w założeniach nakreślić ostateczny podział świata i zmienić los wielu narodów. Żegnając się z Mołotowem, Hitler i Ribbentrop okazywali przyjazne nastawienie. Jednak już miesiąc później, 18. grudnia 1940 roku, Führer podpisał plan Operacji Barbarossa, a 22. czerwca 1941 roku skierował wojska Wehrmachtu przeciwko Armii Czerwonej – na wschód. Kamera spoglądała gdzieś z góry.
I my w sali zobaczyliśmy zupełnie pustą ulicę.
Ani jednej osoby.
Tylko pędzące czarne samochody.
I mnóstwo flag.
W każdym stojaku – po dwie.
Jedna – nasza, z sierpem i młotem, druga – ich, z faszystowskim znakiem.
Ogromny opustoszały plac.
Czarne samochody krążą i zatrzymują się tuż przed niekończącymi się schodami Kancelarii Cesarskiej.
Ktoś otwiera drzwi samochodu.
Mołotow wysiada i patrzy w górę.
Tam też otwierają się drzwi.
I pojawia się Hitler.
Kamera ponownie pokazuje to wszystko z góry.
Dwóch malutkich ludzików zbliża się do siebie.
Ten na dole, długo wspina się po stopniach.
Ten na górze, schodzi kilka schodów w dół.
W końcu się spotykają.
Ściskają sobie dłonie.
Führer, uśmiechając się, bierze towarzysza Mołotowa za ramię i, szepcząc mu coś do ucha, prowadzi do majestatycznych drzwi… (…) XXX Była niedziela.
Odbiornik radiowy mamrotał bez celu.
Tata czytał gazetę.
Mama była w kuchni.
Właśnie wróciłem z ALEI.
(…) Tata czytał gazetę.
Mama weszła i powiedziała: – „Wszystko gotowe, możemy jeść obiad.
Dima, przestań lepić i umyj ręce”.
NAGLE ZROBIŁO SIĘ DZIWNIE CICHO.
To radio ucichło w pół zdania.
„Chyba zepsuło się” – pomyślałem i zmartwiłem się.
NAGLE TALERZ POWIEDZIAŁ: – „Przemówi teraz ludowy komisarz spraw zagranicznych, towarzysz Mołotow”.
Coś zaszeleściło i dało się usłyszeć spikera: „Proszę, Wiaczesławie Michajłowiczu”.
XXX Tata siedział na krześle.
Mama stała w drzwiach.
A ja przy stole.
„Obywatele i obywatelki Związku Radzieckiego…” – powiedział Mołotow, jąkając się – „…dzisiaj o szóstej rano nazistowskie Niemcy zdradziecko…
zbombardowały miasta Kijów, Odessę, Lwów…”6.
22. czerwca 1941 roku przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych ZSRR, Wiaczesław Michajłowicz Mołotow zwrócił się przez radio do mieszkańców: „OBYWATELE I OBYWATELKI ZWIĄZKU RADZIECKIEGO! Rząd radziecki i jego przywódca, towarzysz Stalin, polecili mi złożyć następujące oświadczenie: Dziś o godzinie czwartej rano, bez wysuwania jakichkolwiek roszczeń wobec Związku Radzieckiego, bez wypowiedzenia wojny, wojska niemieckie zaatakowały nasz kraj, w wielu miejscach zaatakowały nasze granice i bombardowały ze swoich samolotów nasze miasta Żytomierz, Kijów, Sewastopol, Kowno i kilka innych miast, w których zginęło i zostało rannych ponad dwieście osób. Wrogie naloty i ostrzał artyleryjski miały miejsce również z terytorium Rumunii i Finlandii”.
Mówił coś jeszcze, ale to już nie miało znaczenia…
KONIEC.
Historia stanęła dęba…
Wiedziałem, iż tak będzie!
Wiedziałem, że te dwa malutkie ludziki, spotykające się na ogromnych schodach, oszukiwały się nawzajem.
ŻYCIE SIĘ SKOŃCZYŁO.
XXX …talerz ucichł.
…minęły dwie godziny.
…talerz milczał.
A godzinę później z talerza wyleciał marsz.
MARSZE. MARSZE. MARSZE.
Niech oni powalczą, a my zobaczymy.
Radosne, radosne, UPIORNE marsze wojskowe.
XXX Przeczytałem Julii „Obywatele i obywatelki – powiedział Mołotow” i zapłakałem.
Rozbawiło to Julię.
Roześmiała się i powiedziała: — Dimuś, płakać, bo Mołotow powiedział „obywatele i obywatelki…” – po prostu nerwy.
…Tata siedział na krześle.
…Mama stała w drzwiach.
…Ja stałem przy stole.
ŻYCIE SIĘ SKOŃCZYŁO.
Jak jej to wytłumaczyć…
(…) XXX Uchodźcy!
Uchodźcy!
Uchodźcy! Uchodźcy!
Uchodźcy!
Por. https://sites.google.com/site/2015mamkin/ home/biblioteka/1941-rec-molotova-ob-obavlenii-vojny . Współczują im.
Wywołują gniew.
ICH NIENAWIDZĄ.
Około dziesięciu chłopców i dziewcząt z naszej szkoły zostało wysłanych do sowchozu.
Tam kopaliśmy ziemniaki.
ALE NAM NICZEGO NIE DAWALI.
Nawet pilnowali, żebyśmy ich nie zjedli.
Karmili nas kaszą jaglaną, polaną olejem, który smakował jak maszynowy.
KARTOFLE PRZYPADŁY NIEMCOM.
Noc spędziliśmy na wozach. Komary gryzły przerażająco.
Nad naszymi wozami niemieckie bombowce z rykiem nadlatywały na bombardowanie miasta.
Najpierw Niemcy zrzucali oświetlające race na spadochronach.
Oślepiające światło, ryk samolotów, eksplozje, kolumny reflektorów, podtrzymujących niebo.
Ogień przeciwlotniczy.
BYLIŚMY PEWNI, ŻE NIC Z MIASTA NIE ZOSTAŁO.
A co z mamą i tatą?
I opuściliśmy kołchoz.
Szliśmy pieszo.
NASI ŻOŁNIERZE SZLI ALEJĄ.
Szarzy, zarośnięci, bosi, w brudnych bandażach.
Bose, brudne siostry w szynelach.
ŻOŁNIERZE SZLI, WCIĄŻ SZLI W CAŁKOWITYM MILCZENIU.
Ochotnicy nie byli potrzebni. Na próżno składaliśmy podania.
Nie było już komitetu obwodowego, miejskiego, rejonowego, wojskowego…
WARSTWA POPIOŁU POKRYŁA MIASTO. WSZYSCY COŚ PALILI.
Popiół, popiół…
Widziałem, jak sąsiadka Wilki Szragina zerwała plakat ze ściany.
Odwróciła się.
Dostrzegła mnie. Uśmiechnęła się złośliwie. I uciekła. RZUCILI ŻYWNOŚĆ.
Wszędzie sprzedawano cukier, masło i kiełbasę.
Bierz, ile chcesz, bez żadnych ograniczeń.
Ci, którzy zostali, zgarnęli wszystko.
A my wyjeżdżaliśmy, odchodziliśmy, uciekaliśmy…
BĘDĘ SIĘ CZOŁGAĆ, BEDE PEŁZAĆ, ALE NIE ZOSTANĘ.
„BIĆ wroga tylko na jego terytorium!”7 XXX Nawiązanie do wystąpienia „pierwszego czerwonego oficera”, marszałka epoki stalinowskiej, Klimenta Jefremowicza Woroszyłowa (1881–1969), który (16. września 1936 roku) na wiecu w Kijowie wezwał do: „Walki z wrogiem na jego własnym terytorium”: „Jeśli wróg zaatakuje radziecką Ukrainę, radziecką Białoruś lub jakąkolwiek inną część Związku, nie tylko uniemożliwimy mu wkroczenie do naszej Ojczyzny,, ale także zaatakujemy go na terytorium, z którego przybył”. A także: „…Jeśli wróg się pojawi, musimy zaatakować go na jego własnym terytorium”. Później wystąpienie to stało się koncepcją sowieckiej ofensywnej doktryny wojennej, polegającej na prowadzeniu działań wojennych na terytorium wroga, co miało doprowadzić do uniknięcia zniszczeń we własnym kraju. Początkowe miesiące po niemieckiej napaści pokazały, że koncepcja ta absolutnie nie mogiła być stosowana w praktyce, gdyż wojska Armii Czerwonej absolutnie nie były gotowe do wyprzedzającej lub szybkiej kontrofensywy i ustępowały siłom niemieckim, które walczyły na terytorium napadniętego państwa. Por. Вадим Серов, Энциклопедический словарь крылатых слов и выражений, Москва 2005.
„Jeśli wróg się nie poddaje, zostanie zniszczony!”8 (…) XXX ..dalej, dalej od Dniepropietrowska. I dokąd, nikt nie wie. Wagon towarowy – 16 ton. Na 40 osób.
Jest nas o wiele więcej. I tobołki, pełno walizek.
Niektórzy wieźli za dużo.
Ja i mama mamy się dobrze; nie zabraliśmy ze sobą prawie niczego. Niczego nie mieliśmy.
W wagonie towarowym nie było prycz.
Na początku nie mogliśmy nawet usiąść.
Po prostu staliśmy, tuląc się do siebie.
W CIASNOCIE I ZNOJU.
Słowa „Jeśli wróg się nie podda, zostanie zniszczony” należą do radzieckiego pisarza i dramaturga, Maksyma Gorkiego (1868-1936).
Po raz pierwszy pojawiły się w jego artykule pod tym samym tytułem, opublikowanym 15. listopada 1930 roku w gazecie Prawda. W artykule Gorki zastosował je w kontekście walki klasowej w ZSRR i industrializacji, wzywając do podjęcia surowych działań przeciwko „wrogom” budownictwa socjalistycznego. Zdanie to zostało później zacytowane przez Józefa Stalina w 1942 roku i od razu stały się ważnym i często powtarzanym hasłem podczas wojny. W rozkazie nr 55 (z 23.
lutego 1942 roku), skierowanym do żołnierzy Armii Czerwonej i Marynarki Wojennej, dowódców i działaczy politycznych, partyzantów, Stalin, uzasadniając potrzebę walki z nazistowskimi najeźdźcami, którzy odmówili złożenia broni stwierdzał, że „…Armia Czerwona niszczy niemieckich żołnierzy i oficerów, jeśli odmawiają złożenia broni i próbują zniewolić naszą Ojczyznę z bronią w ręku. Zapamiętajcie słowa wielkiego rosyjskiego pisarza, Maksyma Gorkiego: „Jeśli wróg się nie podda, zostanie zniszczony”. Por.
Максим Горький, Если враг не сдается, – – его уничтожают, http://az.lib.ru/g/gorxkij_m/ text_1930_esli_vrag_ne_sdaetsya.shtml Stopniowo tłoczyliśmy się, siadając na swoich i cudzych ubraniach.
Potem nawet kładliśmy się na zmianę.
Z powodu ciuchów wagon został podzielony na dwa obozy. Ci, którzy zajmowali jedną połowę wagonu, zdawali się myśleć, że reszta ma mniej rzeczy, a więcej miejsca.
XXX NIEMCY MUSZĄ ZAPEWNIĆ SOBIE WŁASNĄ PRZESTRZEŃ ŻYCIOWĄ!9 XXX -„ Chodźmy załatwić tę połowę!” – krzyknął Moszyński.
Ale mu się nie udało.
Nadleciał niemiecki samolot. Pociąg się zatrzymał. Wszyscy wyskoczyli z wagonów i pobiegli na pole.
Niemiec wystrzelił z karabinu maszynowego i odleciał. Lokomotywa zagwizdała i wszyscy pobiegliśmy z powrotem do pociągu.
Staliśmy przy wagonach towarowych, ale nie mogliśmy się wspiąć.
Jak można się wspiąć, mając głowę na poziomie podłogi wagonu?
Niemiecka przestrzeń życiowa (Lebensraum) – koncepcja polityczna i ideologiczna, stworzona na początku XX w. przez Friedricha Ratzela (1844-1904), a później wykorzystana przez nazistów jako uzasadnienie agresji terytorialnej. Zakładała ona potrzebę zdobycia terenów na Wschodzie dla Niemiec, które potrzebowały dla swojego dalszego rozwoju nowych terenów, odbieranych innym narodom wraz z ich zasobami gospodarczymi, co doprowadziło m.in. do zbrodni II wojny światowej. Por. Jarosław Macała, Fredrich Ratzel jako twórca niemieckiej Geopolitik, „Athenaeum”, vol. 34/ 2012, ss. 125-147.
Wiszących żelaznych drabin jeszcze nie produkowano.
W Dniepropietrowsku było łatwiej; ładowaliśmy się z peronu. Moszyński wdarł się do wagonu jako jeden z pierwszych. Krzepki staruszek. Wciągnął swoją kobietę i wnuki. I zaczął pomagać pozostałym.
Pociąg ruszył, ale nikt nie został w tyle.
Wszyscy zdążyli.
A gdyby nie zdążyli, pewnie ogłosiliby w radiu, kto kogo poszukuje.
WSZYSCY W WAGONIE — to rodziny pracowników z fabryki taty.
Do zmroku obie połowy wagonu zjednoczyły się. Co prawda, wszyscy słyszeli, jak jedna kobieta krzyknęła w ciemności do kogoś: „ZABIERZ NOGĘ! JEŚLI NIE ZABIERZESZ, ODGRYZĘ!”
Czasami pociąg jechał przez kilka godzin bez zatrzymywania się. A bywało, że stawał co pół godziny, a nawet częściej.
Na każdym przystanku ludzie zeskakiwali na ziemię i zajmowali się swoimi sprawami tuż przy kołach pociągu.
W nocy. I W BIAŁY DZIEŃ.
Spojrzysz, wzdłuż całego pociągu ciągnie się rząd kucających ludzi. A oddalenie się jest przerażające. Pociąg ruszy nagle bez gwizdu, zostaniesz i nigdy go nie dogonisz.
Dla mnie było to szczególnie trudne.
Jeszcze w przedszkolu zostawiałem nocnik pusty z powodu nieśmiałości.
Nie mogę sikać przy ludziach.
Tylko w kabinie toalety.
A jeśli jakaś kobieta nie mogła wytrzymać aż pociąg się zatrzyma, dwóch silniejszych mężczyzn brało ją za ramiona i wystawiało przez drzwi wagonu pędzącego pociągu.
Tłumaczenie – Zbigniew T. Szmurło Pomnik stanu obecnego – czterometrowa kompozycja rzeźbiarska z żeliwa, odlana na podstawie modelu Wadima Sidura, ustawiona w Konstancji (1981 r.), fot. Karl Eimermacher.
Od tłumacza Kiedy jesienią 1983 roku wchłonęła mnie przestrzeń mistycznej sztuki Wadima Sidura (1924-1986) z ogromną ilością rzeźb, zgromadzonych w pracowni przy Prospekcie Komsomolskim w Moskwie, nie przypuszczałem nawet, że postać tego twórcy znajdzie się w kręgu moich dalszych zainteresowań. Rok później już wiedziałem, iż należy zająć jego twórczością i przybliżyć ją szerszemu kręgowi Czytelników.
Starając się zebrać jak najwięcej materiałów o moskiewskim mistrzu, co nie było łatwym zadaniem, napisałem list do rzeźbiarza. Kilka miesięcy później na mój adres domowy dotarła przesyłka od profesora Karla Eimerachera10. Były w niej książki i katalogi wystaw, ale najważniejszymi w tej paczce okazały Karl Eimermacher (ur. w 1938 r.), emerytowany profesor Ruhr-Universität w Bochum. Doktor filozofii, profesor slawistyki, był kierownikiem Seminarium Słowiańskiego i dyrektorem Instytutu Kultury Rosyjskiej i Radzieckiej im. J. M. Łotmana na Uniwersytecie Ruhry w Bochum, doktor honoris causa Rosyjskiego Państwowego Uniwersytetu Humanistycznego.
Autor licznych prac i kilku antologii poświęconych normatywnym aspektom literatury i powojennej sztuki rosyjskiej, historii semiotyki rosyjskiej oraz polityce literackiej lat dwudziestych XX wieku. Oprócz licznych prac poświęconych współczesnej sztuce rosyjskiej, opublikował katalogi i monografie poświęcone twórczości Wadima Sidura, którego poznał w 1970 roku podczas pobytu w Moskwie. W 1971 roku zorganizował pierwsze wystawy Wadima Sidura w Szwajcarii i Niemczech. Prowadził ożywioną, trwającą 15 lat (1971-1986) korespondencję z Wadimem Sidurem (Вадим Сидур, Карл Аймермахер. «О деталях поговорим при свидании», переписка ./сост. подгот. текста и коммент. В. Воловниркова/, Москва 2004 ), a po jego śmierci w 1986 roku z Julią Sidur (Юлия Сидур — Карл Аймермахер, «Время новых надежд…» Переписка 1986–1992 / Обработка текста В. Воловникова/. Москва 2014). Korespondencja profesora Karla Eimermachera z Wadimem Sidurem i Julią Sidur jest wyjątkowa – listy zawierają wiele interesujących, jakże cennych informacji, przytaczają wydarzenia, fakty, wiele z tego, co można nazwać świadectwem epoki.
się kopie tekstów maszynopisów11 jego dwóch, jeszcze nie wydanych, utworów literackich – poetyckiego zbiorku Najszczęśliwsza jesień (Самая счастливая осень)12 i autobiograficznej powieści Pomnik stanu obecnego (Памятник современному состоянию).
Na podstawie tych maszynopisów udało mi się przetłumaczyć trochę wierszy Wadima Sidura, z których kilka zostało opublikowanych w Tyglu13. W tym zeszycie kwartalnika pojawił się również materiał Julii Sidur14 – żony Por. Збигнев Т. Шмурло, Подвал свободы и диалога и польские исследования,[w:] Вадим Сидур, «Мир без человека мне не интересен», Издание в двух частях, Часть II. Однажды они спустились в Подвал. Друзья, почитатели вспоминают…, Москва 2024, s. 79 Książkowe wydanie pojawiło się w 1990 roku: Вадим Сидур, Самая счастливая осень. Стихотворения 1983–1986 гг., Москва 1990.
„Tygiel” 1994, nr 12, s. 8.
Julia Sidur (1940–2006) –nauczycielka języka francuskiego. W 1972 roku porzuciła pracę nauczycielską i pracowała jako asystentka męża aż do jego śmierci. Po śmierci męża w 1986 roku poświęciła się systematyzowaniu archiwum i popularyzacji jego twórczości. W dużej mierze dzięki jej staraniom w Moskwie powstało Muzeum Wadima Sidura. W latach 1968-1973 prowadziła pamiętnik – kronikę, bardzo interesująco opisując życie moskiewskiego środowiska artystycznego i atmosferę pracowni Sidura (por.
Юлия Нельская-Сидур.«Время, когда не пишут дневников и писем…» Хроника одного подвала. Дневники 1968–1973 / Составление, подготовка текста, вступительная статья и комментарии Владимира Воловникова. Изд. 3-е, исправленное, Москва 2024). Korespondowała również z prof. Karlem Eimermacherem (Юлия Сидур — Карл Аймермахер. «Время новых надежд…» Переписка 1986–1992 /Обработка текста В. Воловникова/. Москва 2014). Napisała też kilka powieści (por. Юлия Сидур, Роза Террестриэл, Москва 2003; Юлия Сидур, Поришелец и пенсионерка, Москва 2005; Юлия artysty, rzucający światło na poetyckie zmagania rzeźbiarza15. Powstawały też teksty o jego bogatej i wielowątkowej twórczości16.
W pisaniu dysertacji o twórczości Wadima Sidura bardzo pomógł maszynopis Mitu, który powstał w latach 1973-1974, drukiem ukazał się kilka lat po śmierci artysty. Po raz pierwszy opublikowany był w mocno skróconej wersji w czasopiśmie Znamja17, a wydanie książkowe pojawiło się dopiero w 2002 roku18.
Wadim Sidur jako rzeźbiarz, grafik, rysownik i pisarz wyrażał się za pomocą różnorodnych, niekiedy nader zaskakujących, środków artystycznych.
Na podstawie powieści-mitu Pomnik stanu obecnego twórca nakręcił w 1974 roku dwugodzinny film o tym samym tytule, w którym przedstawione zostało życie, twórczość i pojmowanie misji artystycznej. Wadim Sidur zagrał w nim główną rolę i wystąpił w roli reżysera. Należy zwrócić uwagę, iż taki sam tytuł nosi jego rzeźba, która powstała w 1962 roku.
Сидур, Человек прозрачный, Москва 2006)ю Julia Sidur, Z notatnika żony artysty, „Tygiel” 1994, nr 12, ss. 26-27.
W pracowni rzeźbiarza. „Dziennik Bałtycki” 1.08.1986; Wadim Sidur. „Kwartalnik Galeria EL” 1986, nr 11–12.; Wadim Sidur – rzeźbiarz i poeta. „Tygiel. Kwartalnik Elbląski” 1994, nr 12.; Rzeźby – pytania Wadima Sidura. „Tygiel.
Kwartalnik Elbląski” 1996, nr 19–20, Patriota powszechnego absurdu. In Memoriam Wadim Sidur, Studia Rossica Gedanensia” 2016, nr 3; Wadim Sidur (1924-1986). Wciśnięty w ciasną przestrzeń wolności, „Tygiel. Kwartalnik Kulturalny” 2022, nr 1(80).
Вадим Сидур, Памятник современному состоянию: Миф, «Знамя» 1992, № 8, ss. 9–68; 1992, № 9, ss. 114–179.
Вадим Сидур, Памятник современному состоянию. Миф, Москва 2002. Praca ta w latach późniejszych posłużyła jako wzór czterometrowego, żeliwnego pomnika ustawionego w 1981 roku w niemieckim mieście Konstacja. Dzięki staraniom profesora Karla Eimermachera, w przestrzeni publicznej niemieckich miast (m.in. w Kassel, Offenburgu, Würzburgu, Berlinie Zachodnim), na podstawie wcześniejszych prac Wadima Sidura19, które posłużyły jako modele, ustawiono wiele jego kompozycji rzeźbiarskich.
Pomnik stanu obecnego – Mit Wadima Sidura składa się z krótkich epizodów fabularnych, przeplatanych cytatami prasowymi czy zapisami audycji radiowych, bądź przytoczeniami materiałów filmowych. W zasadzie są to zarysy sytuacji, które potencjalnie w każdej chwili mogą się przerodzić w większe całości fabularne. Można wykreślić całkiem dokładne granice czasowe (od wczesnego dzieciństwa, lata młodzieńcze, ucieczka przed Niemcami, przeszkolenie wojskowe na południu sowieckiego imperium na granicy z Afganistanem, walki na Ukrainie i kolejne spotkanie z Niemcami, którzy strzelali i ciężko ranili młodziutkiego czerwonoarmistę aż po początek lat siedemdziesiątych). Pojawiają się sceny z leczenia, studiów w moskiewskiej szkole plastycznej, działalności artystycznej w rzeczywistości państwa totalitarnego i narzucanego artystom realizmu socjalistycznego. Wydarzenia te można zbudować na zasadzie tradycyjnego układu fabuły, ale wymagają od czytelnika pewnego wysiłku. Wszystkie obrazy ukazane są bez zachowania chronologii, na zasa19 Владимир Воловников, Скульптуры Вадимв Сидура в Германии, «Партнёр», № 1 (184) 2013.
dzie luźnych skojarzeń – tak, jak pojawiają się przed oczyma, lustrem pamięci autora – bohatera i jednocześnie przed nim lub w nim ulegają zatarciu20.
Kilkanaście lat później o dziele literackim Wadima Sidura jego syn Michaił Sidur21 napisał: „Fragmentaryczna narracja została „zbudowana” z małych i często niepowiązanych ze sobą „rozdziałów”. Już od pierwszych stron czytelnik został wciągnięty w wir najróżniejszych wydarzeń, które miały miejsce w naszym kraju i na świecie, oddalonym od siebie o dziesiątki lat. Każdy z „rozdziałów”, niczym krótki poemat pisany prozą, tworzył własny barwny i uderzający obraz. Wszystkie przypominały jaskrawe obrazy, przedstawiające na przemian albo zwykłą scenę z przeszłości, albo wyrwany z toku wydarzeń epizod z czasów współczesnych, albo niejasny, abstrakcyjny szkic jakiegoś fantastycznego, „nieziemskiego” życia lub nieznanej przyszłości ludzkości”22.
Pomnik stanu obecnego jest obszernym dziełem artystyczno-filozoficznym, którego gatunek autor określił jako „mit”. Utwór ten jest księgą ważną – nie tylko literackim, a może nawet i artystycznym Opus Magnum Wadima Si20 Por. Zbigniew T. Szmurło, Twórczość Wadima Sidura (rozprawa magisterska), Instytut Filologii Rosyjskiej, Uniwersytet Gdański, Gdańsk 1988, ss. 175-176 Michaił Wadimowicz Sidur (19552010), krytyk artystyczny, syn artysty. wraz z matką, Julią Sidur doprowadzili do powstania Moskiewskiego Państwowego Muzeum Wadima Sidura. Michaił przez wiele lat był dyrektorem tej placówki. Jest też autorem artykułów i książek o drodze artystycznej ojca. Por. Михатл Сидур, ВАДИМ СИДУР – очерк творчесева на фоне событий жизни, Москва 2004, Михаид Сидур, Миф Вадима Сидура, «Знамя» 2003, № 1; https://znamlit.ru/ publication.php?id=8077; dura. Zbudowany na zasadzie literacko – filozoficzno – reporterskiego palimpsestu, kolażu, utwór wpisuje się w krąg twórczych działań i zabiegów, stosowanych w brikolażu – pojęcia, wprowadzonego przez Claude Levi-Straussa (1908-200923), w którym istnieje wiele warstw znaczeniowych i odwołań tak mitycznych, jak również sprawdzalnych – historycznych. Tytuł autobiograficznej powieści staje się dla Czytelnika spajającą ramą semantyczną twórczości i filozofii Wadima Sidura, odsłaniającej wszystkie elementy jego artystycznego, filozoficznego przesłania dla wszystkich żyjących w „epoce równowagi strachu”, jak określał drugą połowę XX wieku moskiewski twórca. W sowieckiej przestrzeni ideologicznej, wypełnionej przemocą totalitaryzmu, skażonej strachem i śmiercią – samotnik rzeźbiarz – prorok – bricoleor własnymi rękami, całym sobą zestawia swój artystyczny świat, składających się często z przedmiotów absolutnie nie pasujących do obowiązujących w tym czasie kanonów sztuki radzieckiej.
Oczywiście, każdy twórca decydujący się zastosować w swoich dziełach zasady kolażu, wykorzystującym rzeczy wcześniej wytworzone i wciągnięte w świat sztuki, staje się też bricolerem, a dzieło – będące brikolażem – konstruowane jest przede wszystkim z gotowych elementów (ready-mades)24.
Autobiograficzna powieść Wadima Sidura Pomnik stanu obecnego staje się ramą semantyczną dla twórczości Por. Claude Levi-Strauss, Myśl nieoswojona, Warszawa 1969, ss. 30-32. Por. Izabela Adamczewska, Kolaż, [w:] Materiały do „Słownik rodzajów literackich”, „Zagadnienia Rodzajów Literackich” 2008, t. 51, nr 1-2 (101-102), ss. 233-234.
autora i odsłania naczelną zasadę jego światopoglądu i twórczości artystycznej.
Może nawet cała twórczość Wadima Sidura powinna być rozpatrywana jako mistyczno-poetycki brikolaż, wypełniony metaforycznymi znakami, pytaniami i ostrzeżeniami. W Pomniku stanu obecnego wszystko jest metaforycznym brikolażem, który – podobnie jak narracja mitologiczna – powstaje poprzez zestawianie w jedną całość pozornie nie pasujących do siebie sytuacji. Wadim Sidur konstruował swój Mit z tego, co posiadał – ze świadomości, wspomnień, historycznych wydarzeń, z tego, co aktualnie znajdowało się niejako pod ręką, w jego przestrzeni życiowej i pasowało do stworzenia nowej rzeczywistości literackiej w mistyczno-poetyckiej przestrzeni. Stworzył ją z zastanych w jego świecie elementów, wykorzystując rozmaite formy literackiego przekazu. Ten sam zabieg kolażu (szerzej brikolażu) zastosował artysta w wielu rzeźbiarskich kompozycjach ostatniej dekady swojego życia, szczególnie w pracach z cyklu GROB-ART (sztuka trumien), do powstania których zostały wykorzystane przedmioty codziennego często użytku, fragmenty rzeczy wyrzuconych a znalezionych na wysypiskach śmieci. GROB-ART stał się filozoficznym przesłaniem i rozmową z przyszłością poprzez ukazywanie odwiecznych tematów, towarzyszących zagubionym i zagrażającym samym sobie ludziom. Rzeźbiarz – Prorok swoje rozmyślenia o przeszłości, niosącej śmierć i zniszczenie wielu cywilizacyjnych wartości, zestawił z teraźniejszością – wybiegł ze swoim twórczym, filozoficznym przesłaniem w niezbyt przyjazną przyszłość. Wydarzenia ostatnich kilku lat pokazały, iż ponownie ludzkość znalazła się w kręgu niszczącej, zabijającej cywilizacji strachu i śmierci. Historia rzeczywiście po raz kolejny stanęła dęba. Ziemia terenów, o które w 1943 roku walczył i wyzwalał od zachłannych i nienawidzących Niemców, gdzie też w pobliżu rodzinnego miasta został ciężko ranny, od 2022 roku jest po raz kolejny rozrywana. Tym razem wysłannicy Kremla chcą panować i narzucić „ruski mir” przedstawicielom innego państwa. Wadim Sidur niejednokrotnie mówił, że jego kompozycje powstają w czasie „epoki równowagi strachu”. Życie pokazuje, iż nic się nie zmieniło, a strach i śmierć towarzyszy ludzkości także w XXI wieku.
