Wiersze dadaistyczne
Kwakrów
podgórzem wąwla srogiego odleci legły
do zarąbisk przyleżany odlecistu
na śródryjku tuchnice
poprzerzają
mickieja busa nawiekutna mudana
stosawejta ofiarostos
złotopiętrzeje
w zewierzynku smaszno pachnieje
szczurojamnice jażowo
dźwiękują
kadroszki koniskie
nazwołanie
łąbie muchrami
frywają
ryntusz jasnokrasno
wniebieje
tuw jelońskim stecie
żakici pałują
książkownica jelońska
pisanowsioma
chochlikowa ujama
florkalisko
mudo podrzynka
na prostku
spiżozygi gromie
dostoi
wośrodkowe palanty
zielnieją
czywieszczyleja długojak węży
branki bochromy
onduwalone
ściuszka wykopiec
wszechwidny
o otchłannie posiadły
kwakrowie
Kwakrowa romanca
***
na ściuszkowym wykopcu
wzajemno było a rozkoszyce przyustnie cimały
lubaniem duchały
tudzie łomiść
kwiejowija zdomieła
wanderują podrącze
gapią comija
do śniego gniazdowija
wymatosić sraźno
***
nagaiło nowoinnie
na opiniodukcie
poleja dałamu
sromonieta
botu reklamił
rytona wosem
ubyła tamosia z
jawielcym żupacem
kuśmielszym jutasem
z kolajnika stał satyr
wałubą piększony
na wiankrakę
rolapsa przygiął
i tako bezwzajemno
a rozkoszyc nijak
na ściuszkowym wykopcu
Różowa drabina w poprzek
Aresowi Chadzinikolau
skręt aktywizatora
w lewo
dorowadził
skądinąd
per se
do różowej drabiny
w poprzek
prowadzącej
donikąd
skąd już krok do
jenytka jedynego
którego
poprzednik
wydęty do
wczoraj na
wydajniku piętrzeje
a
jazzujący wszystkimi
fazami księżyc
świeci przez
szczeble różowej
drabiny w poprzek
która zakrzywia się
w nieskończoność
podwójną helisą z
tendencją
in spe
w lewo
