PROZA/SZKICE

Szkice miniatur

Karl Grenzler Hanna (1955-2008)

Mariusz Kiryła, rysunek węglem

Odwiedziła mnie niczym nie zapowiedziana. Miała na sobie ciasno dopasowany kombinezon w kolorze zielonym – butelkowym. Głowę nakryła turbanem w tym samym zielonym, lekko połyskującym kolorze. Końcówka tego materiału jakby od niechcenia zwisała z boku wzdłuż szyi aż do lewej piersi. Wraz z kosmykiem ciemnych włosów stanowiła udaną kompozycję. Dodam, że bardzo zalotną. Co zrobiła ze swoimi pięknymi jasnymi włosami, pofarbowała? Szkoda… Zbliżała się do mnie z uśmiechem zachęty. Byłem bardzo zmieszany, nie mogłem wydobyć z siebie głosu. Zaczęła mówić bez przerwy, stanowczo, równomiernie, w nieznanym mi języku. Zirytowany pomyślałem sobie, że Hanna jest graficzką, nie lingwistką. W końcu przemogłem się i nieśmiało powiedziałem, iż przecież nie może wyglądać tak pięknie już szesnaście lat po śmierci. Zamilkła zakłopotana. Twarz po same oczy okryła zwisającym końcem okrycia głowy jak szalikiem. Jej oczy spoglądały na mnie z wyrzutem… Lotnisko w Broumov

Mariusz Kiryła, monotypia

Noc zasnuta październikową mgłą. Wysiadający z aut usłyszeli zbliżający się ryk silników samolotowych. Najpierw światełko, potem ogłuszająca kula światła. Goście w drodze do hotelu skulili się w sobie ze strachu. Samolot usiadł na pasie, wylądował i… zniknął w ciemności.

Już w holu przybyli wypatrywali pasażerów lotu do późna. Świat zasnuty mlecznym całunem mgły. Na próżno czekali. Samolot, który wylądował, rozbił się już dawno temu. W jednej chwili nastąpiła przemijalność, wstępująca ulotnymi bytami w wieczność. Pożegnanie Młoda kobieta na plaży osłaniała owiniętego kocem psa przed wzniesionymi porywami silnego wiatru tumanami piasku. Patrzyła w morską dal milcząc. Głaskała go po głowie, on usiłował spoglądać jej w oczy. Był osłabiony. Siedzieli długo, po czym kobieta wzięła zawiniątko ze sporych rozmiarów psem na ręce i opuścili plażę. Ona ze łzami w oczach włócząc nogę za nogą. Pies bezsilnie oglądał się wokół, od czasu do czasu szukając wzrokiem spojrzeń zapłakanej kobiety. Strach

Sopot w marcu 2025

Przed halloween dzieci zastanawiają się nad wyborem kostiumu. Wiadomo, wygrywa to, które wzbudzi najwięcej strachu. Jedno z dzieci postanowiło przebrać się za dentystę. Pewne, że zdobędzie pierwsze miejsce, ponieważ wszyscy boją się dentystów.

Wiadomość dla kuriera Odebrałem nadesłane z drukarni książki, zapakowane w bardzo solidne kartony. Jednego użyła żona kuzyna do umieszczenia w nim zebranych w ogrodzie dla koleżanki jabłek. Następnego dnia koleżanka telefonicznie podziękowała za jabłka i zapytała, czy wie coś na temat nijakiego czubka K. G., zamieszkałego w Czersku przy ulicy Szkolnej, który

Mariusz Kiryła, Montmartre

zostawił dla kuriera następującą wiadomość: Zdecydowanie jestem psem? Kto, kuźwa, pisze takie rzeczy kurierowi? Kasia odpowiedziała, że zna K. G. i ten „czubek” jest autorem książki pod tytułem: „Zdecydowanie jestem psem”. W słuchawce zapanowała dłuższa chwila… ciszy, po czym dało się słyszeć szybko wypowiedziane zdanie: Kto, kuźwa, nadaje taki tytuł książce?